Czy to moja odpowiedzialność?

Ludzie z połączonymi rękoma

Pracując jako psycholog regularnie korzystam z superwizji. Superwizja jest procesem, w którym profesjonalnie pomagający współpracuje z bardziej doświadczonym zawodowo kolegą. Wspólnie poszukują źródeł trudności, możliwości ich przezwyciężania oraz pracują w oparciu o mocne strony. To również wieloaspektowy ogląd pracy, prowadzący do uświadomienia sobie rozwiązania problemów emocjonalnych i merytorycznych związanych z pracą z drugim człowiekiem. Superwizja to proces pomagający i umożliwiający poszerzanie świadomości oraz poznawanie własnych granic i możliwości. Pamiętam doskonale, że większość z moich superwizji na początku pracy oscylowały wokół jednego tematu – odpowiedzialności.

Stara pułapka

Stawiając pierwsze kroki na ścieżce rozwoju co i krok wpadałem w starą pułapkę chęci naprawiania świata i ułatwiania życia klienta. Chciałem „wiedzieć lepiej”, ba byłem przekonany, że tak właśnie jest. W konsekwencji czasami próbowałem ustawiać klienta pod swoje wyobrażenia, albo kierować grupą tak by robiła to co wydawało się mi słuszne i prawidłowe. Tego typu działania bardzo często  kończyły się pytaniem od mojego superwizora „Czyja to odpowiedzialność?”. Inaczej rzecz ujmując zderzałem się z pytaniem, kto za co odpowiada zarówno w procesie coachingowym, jak i trenerskim. Czy jako coach mogę brać odpowiedzialność za wybory klienta? Czy jako trener mogę odpowiadać za to, co zrobi grupa?

Po latach zrozumiałem, że mogę być odpowiedzialny za dostarczenie użytecznych modeli, oraz jak najefektywniejsze wprowadzenie ich w praktykę przez klienta. Nie mogę jednak stawiać się w roli odpowiedzialnego za motywację do wcielania ich w czyn ani za drogę, na jakiej się to odbędzie. W coachingu relacja przypomina relację trener/sportowiec, gdzie obaj walczą o wymierny sukces i obaj są współzależni w tym obszarze (termin coach pochodzi zresztą z terminologii sportowej). Jednak różnica w stosunku do sportu polega na tym, że tu podopieczny podejmuje decyzję o przyjęciu lub nie propozycji coacha. Aspekt świadomej decyzji jest kluczowy ze względu na to, że często podopieczny jest bardziej zorientowany w realiach swojej pracy (jeśli coach pochodzi z zewnątrz organizacji) oraz ze względu na realizację
metacelów.  

W procesie grupowym, jako trener mogę brać odpowiedzialność za jego przebieg, za dostarczenie grupie najbardziej efektywnych ćwiczeń, modeli i obserwacji, za informację zwrotną i poczucie bezpieczeństwa. Nie mogę jednak, a co więcej nie chcę, brać odpowiedzialności za to, co grupa wyniesie z warsztatu lub treningu. Wielokrotnie miałem poczucie, że warsztat nie poszedł tak, jakbym tego chciał. Że uczestnicy nie wzięli z niego tyle, ile moim zdaniem mogli.

Odpowiedzialność

I zawsze wtedy pojawiało się pytanie superwizora „Czy to twoja odpowiedzialność?”. Łatwo popaść w pułapkę odpowiedzi „Tak”. Z czasem jednak udało mi się dostrzec i zrozumieć, że „Moją odpowiedzialnością jest zadbanie o bezpieczeństwo i dobre przeprowadzenie procesu grupowego. Natomiast odpowiedzialność za to, kto co weźmie z warsztatu dla siebie leży zawsze po stronie klienta.”.  Świadomy celu i procesów grupowych mogę pomóc uczestnikom w stworzeniu przyjaznej atmosfery, uruchomieniu energii i motywacji do działania. Mogę umożliwić głębokie spotkanie “JA-TY”, albo stworzyć nastawiony na współpracę zespół zadaniowy. Tworzyć zawsze niepowtarzalną, choć opartą na pewnych prawidłowościach kulturę tej konkretnej grupy.

Rozmawiając o odpowiedzialności często stykam się z dość typowym podejściem, w którym klient zarówno indywidualny, jak i instytucjonalny oczekuje, że coach lub trener będą „lekarzem” na wszystkie problemy. Że występując w tej roli, przejmę odpowiedzialność nie tylko za proces zmiany, ale także za jej efekty. Tymczasem Richard Nawrat pisał w swoim artykule „Psychologia społeczna w zastosowaniach”:

Teorią, która zajmuje się explicite utratą psychologicznej kontroli i wynikającymi z tego konsekwencjami dla zachowania człowieka, jest model wyuczonej bezradności Martina Seligmana (1975)

Richard Nawrat (1975)

Wyuczona bezradność

Model ten przedstawia zmiany w zachowaniu w sytuacji permanentnego doświadczania braku kontroli nad biegiem zdarzeń. A mówiąc dokładniej – nad zdarzeniami ważnymi dla podmiotu. Owo doświadczenie braku kontroli polega na stwierdzeniu, że wystąpienie ważnych dla podmiotu konsekwencji nie zależy od jego zachowania. Innymi słowy podmiot uczy się, że prawdopodobieństwo ważnego wydarzenia jest takie samo, bez względu na to, jak on się zachowa.”.

To jeden z popełnianych błędów, który powoduje, że wielu początkujących psychologów rezygnuje z zawodu, bojąc się tego typu oczekiwań.  Warto pamiętać, że pozostając sobą, i biorąc odpowiedzialność za to, za co możemy być odpowiedzialni możemy skupić się na najważniejszym aspekcie naszej pracy, czyli jak mówił nieodżałowanej pamięci ks. Tichner, na spotkaniu:

„Uwaga nasza nadal ogniskuje się wokół tajemnicy spotkania. Spotkać to przede wszystkim spotkać innego człowieka. Mówimy wprawdzie także o spotkaniu z Bogiem, czy z dziełem sztuki, ale raczej w sensie metaforycznym niż dosłownym.

ks Tischner

Doświadczenie spotkania

Doświadczenie spotkania, ściślej – przeżycie spotkania, wprowadza tego, kto spotyka, w jakąś jedyną w swoim rodzaju, osobistą prawdę spotkanego człowieka. Siła perswazji, jaką niesie ze sobą to przeżycie, nie da się porównać z siłą perswazji żadnego innego doświadczenia. Spotykając wiem, że inny człowiek jest i że jest wobec mnie taki, jaki naprawdę jest, bez masek i bez zasłon. Zazwyczaj nie potrafię opisać tego, co widzę i czuję. Mimo to wiem, iż od momentu spotkania życie moje nabrało nowego znaczenia, a otaczający mnie świat uzyskał nową zasadę organizacji. Przeżycie spotkania jest nie tylko szczytowym rodzajem doświadczenia innego człowieka, ale również szczytem doświadczeń w ogóle.”

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.