Lecząca obecność. Czego uczą nas zwierzęta? (Moje przemyślenia w Światowy Dzień Zwierząt)

Dziś, 4 października, w kalendarzu widnieje wyjątkowa data – Światowy Dzień Zwierząt, połączony ze wspomnieniem św. Franciszka z Asyżu. To dla mnie zawsze moment na chwilę zatrzymania i refleksji. Biedaczyna z Asyżu nazywał zwierzęta „braćmi mniejszymi”, a patrząc na to dziś z perspektywy mojej codziennej pracy jako psychoterapeuty, widzę, jak głęboką i wyprzedzającą swoje czasy mądrość kryło to podejście. Chciałbym podzielić się z Wami kilkoma myślami o tym, jak niezwykły, wręcz leczący wpływ mają na nas zwierzęta i jak często korzystam z tego faktu w mojej praktyce.

Oksytocyna na czterech łapach. Co widzę na co dzień?

Jako terapeuta na co dzień śledzę badania neurobiologiczne i psychologiczne, ale to, co nauka opisuje w mądrych artykułach, ja widzę po prostu w opowieściach z gabinetu. Zgadzam się w stu procentach z tezą, że kontakt z naturą ma ogromną moc uzdrawiania. Interakcja z naszymi domowymi pupilami to niesamowity wręcz bufor dla naszego, często przebodźcowanego, układu nerwowego.

Kiedy głaszczesz swojego psa, kota, czy przebywasz w bliskości konia, w Twoim mózgu zachodzą konkretne zmiany. Obniża się poziom kortyzolu (tego męczącego hormonu stresu), a w górę szybuje oksytocyna i endorfiny. Oksytocyna buduje w nas poczucie bezpieczeństwa i realnie redukuje lęk. Lubię myśleć o zwierzętach jako o naszych osobistych „współregulatorach” emocji. Ich spokojny oddech, miarowe bicie serca, czy wibrujące mruczenie potrafią fizjologicznie zestroić nasz własny rozbiegany układ nerwowy i przywrócić go do stanu równowagi. Zwierzę daje nam bowiem w prezencie coś, o co w świecie dorosłych ludzi bywa niezwykle trudno: bezwarunkową, zupełnie nieoceniającą akceptację.

Zwierzę jako Twój zasób. Spojrzenie ericksonowskie

Jak wiecie, w mojej pracy bazuję na nurcie psychoterapii ericksonowskiej. Milton H. Erickson był genialnym obserwatorem natury. Sam dorastał na farmie, czerpał z naturalnych rytmów przyrody, a w pracy z ludźmi często odwoływał się do metafor zwierzęcych. Uważał – a ja w to głęboko wierzę i widzę to u moich pacjentów – że każdy z nas nosi w sobie (często głęboko ukryte) zasoby niezbędne do poradzenia sobie z kryzysem.

Jak zwierzęta pomagają nam w odkrywaniu tych zasobów?

  1. Są mistrzami „Tu i Teraz”. Zwierzęta nie rozpamiętują wczorajszych porażek i nie tworzą katastroficznych scenariuszy na jutro. Są po prostu obecne. Zauważyłem, że obserwowanie śpiącego kota lub radosnego psa wprowadza nas w naturalny, przyjemny stan skupienia i relaksu (w podejściu ericksonowskim nazywamy to transem spontanicznym). To właśnie w takich momentach wyciszenia nasz umysł często sam znajduje rozwiązania problemów, z którymi walczyliśmy od dawna.
  2. Budują bezpieczną bazę. W gabinecie bardzo często pytam Was o relacje ze zwierzętami. Z doświadczenia wiem, że dla wielu osób, które doświadczyły odrzucenia lub trudności w relacjach z ludźmi, więź ze zwierzakiem jest najważniejszym punktem odniesienia. To żywy dowód na to, że potrafisz kochać, troszczyć się i budować zdrowe przywiązanie! Ten wspaniały zasób – Twoją umiejętność nawiązania głębokiej więzi – staramy się potem, krok po kroku, przenosić na inne obszary Twojego życia.
  3. Patrzą na nas bez oceny. Zwierzęta przyjmują nas z całym inwentarzem. Nie obchodzi ich to, ile zarabiasz, jak dzisiaj wyglądasz, czy odniosłeś sukces w pracy. Doświadczenie bycia przyjętym w całości, bez żadnych warunków, to często pierwszy i najważniejszy krok do samoakceptacji.

Lekcja od św. Franciszka na dzisiejsze czasy

Kiedy myślę o św. Franciszku i jego pełnym pokory podejściu do świata, widzę w tym głębokie, systemowe spojrzenie, tak bliskie współczesnej psychoterapii. Nie jesteśmy samotnymi wyspami. Nasz dobrostan, nasze zdrowie psychiczne, jest nierozerwalnie połączone z otoczeniem.

Zdejmijmy więc z siebie presję bycia „władcami” otaczającego świata, a spróbujmy stać się jego harmonijną częścią. Troska o zwierzęta to w gruncie rzeczy troska o nasze własne człowieczeństwo i naszą wrażliwość.

Moje zadanie dla Ciebie na dziś

Z okazji dzisiejszego święta mam dla Ciebie małe zadanie, trochę w duchu mojej ulubionej, ericksonowskiej ciekawości.

Jeśli masz w domu zwierzaka – poświęć mu dziś 10 minut w 100% niepodzielnej uwagi. Odłóż telefon. Usiądź obok, spróbuj dostosować swój oddech do jego rytmu. Zauważ detale, sposób, w jaki na Ciebie patrzy. Pozwól sobie na ten moment naturalnego zatrzymania.

Jeśli nie masz zwierzęcia – wyjdź dziś na chwilę na zewnątrz i spróbuj spojrzeć na otaczającą Cię naturę oczami kogoś, kto widzi ją po raz pierwszy. Obiecuję Ci, że w obu przypadkach Twój układ nerwowy odetchnie z ulgą.

Wszystkiego dobrego dla Was i Waszych braci mniejszych!


Odkryj więcej z Szymon Sieniawski-Niemiec - Psycholog, Psychoterapeuta

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Otagowano , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.